Wywiad z Katarzyną Konieczką: „Moda jest dla mnie sztuką”
Katarzyna Konieczka jest kostiumografem i projektantką mody awangardowej. Choć jej kreacje służą przede wszystkich do oglądania na scenie czy wybiegu, zakochały się w nich gwiazdy i zwykli śmiertelnicy. Każdy jej strój został wykonany w jednym jedynym egzemplarzu. Techniki ich tworzenia są wynikiem doświadczeń z tkaniną, materiałami, farbami itp. Konieczka mieszka i pracuje w Londynie, gdzie powoli wyrabia nazwisko. To kolejna Polka, z której możemy być dumni!
Patryk Chilewicz: Moda awangardowa to duże wyzwanie. Dlaczego wybrałaś akurat ją, a nie bardziej zachowawcze i tańsze w produkcji sukienki czy tuniki?
Katarzyna Konieczka: W moim podejściu do mody dominują emocje, nie pieniądze. To forma idealizmu. Nie mogę wypuścić w świat czegoś prostego, łatwego. Bardziej podchodzę do mody jak do sztuki.
Skąd zainteresowanie tak wyjątkową estetyką? Przewijająca się w twojej twórczości makabreska wyróżnia cię na rynku.
Ta estetyka jest mi po prostu bliska. Od zawsze byłam kimś w rodzaju Wednesdey Addams na tle innych dzieci w szkole. Czytałam książki o nieco mrocznej tematyce i fantazjowałam o własnej śmierci. Nie lubiłam też bawić się z rówieśnikami.
Dlaczego wyjechałaś z Polski?
Wyjechałam bo Londyn mnie potrzebował (śmiech). Miałam stamtąd tak wiele propozycji, że łatwiej było po prostu być na miejscu. Londyn jest czymś w rodzaju mojej bazy. Jeśli jakaś gwiazda w USA kręci klip, to w Londynie ma swoich ludzi. Moich celem jest robienie kostiumów do filmów, a z Londynu jest po porostu bliżej do Hollywood.
Z daleka łatwiej ci z pewnością ocenić to, co dzieje się w modzie w Polsce. Dobrze się dzieje twoim zdaniem?
Nie za bardzo mam kontakt ze środowiskiem modowym w Polsce. Na pewno drażnią mnie, z resztą jak każdego, te całe szafiarki. Pracując na co dzień z fotografami, wiedząc ile pracy kosztuje ich wykonanie dobrego zdjęcia, poprzedzone całą organizacją sesji zdjęciowej, a skończywszy na żmudnym obrabianiu zdjęć. Jestem w szoku, że jakaś dziewczynka z Internetu może sobie takie zdjęcia kopiować, a potem wklejać bez podpisu na swoją facebookową stronę i kręcić na tym swoje lody. Drażni mnie, że nie traktuje się tego jak zwykłej kradzieży. Poza tym polski świat modowy jest piękny, młody i bogaty oraz konsekwentnie na lekkim fochu.
Zanim stworzysz swoje ubranie najpierw je wielokrotnie przetwarzasz, farbujesz, gnieciesz i niszczysz. Skąd czerpiesz tak niezwykłe inspiracje?
Po prostu nie podoba mi się prawie żaden materiał w formie, jaki mogę nabyć. Oprócz tego koncepcja szycia z tkanin dostępnych jest dla mnie nie do przyjęcia. Jeśli wezmę nawet nie wiadomo jak drogi materiał, po prostu go wykroję i pozszywam, to jest to dla mnie zaprzeczenie koncepcji tworzenia. To już nie jest unikatowe.
Tworzysz ubrania na zamówienie? Można do ciebie przyjść i poprosić o strój?
To jest właściwie niemożliwe. Owszem, za bajońską cenę można coś u mnie kupić coś, co jest już gotowe. Ciężko by mi było pracować z kimś i spełniać czyjeś życzenia. Nie łatwiej iść do krawcowej? Ba, można iść z rysunkiem lub zdjęciem z gazety i w pewnym sensie jest się projektantem (śmiech).
Zapytam wprost: czy taka moda może być opłacalna?
Mój styl myślenia o modzie i podejścia do niej to rodzaj kaprysu, który jest nieopłacalny. Więc odpowiadam: to się nie opłaca ale z moim charakterem mogę sobie na to pozwolić.
Twoje ubrania nosiły m.in. Doda, Justyna Steczkowska, Behemoth… Z jednej strony flirtujesz z mainstreamem, a z drugiej sama piszesz o tym, że twoja moda nie jest łatwa. Da się połączyć te dwa światy?
Wykonanie stroju dla jednego muzyka, a potem zrobienie czegoś dla skrajnie innego artysty nie jest problemem. Trzeba być przy tym jednak z zamiłowania kostiumografem. Wszystko zależy od tego, jak ja myślę i jak odbieram na przykład Dodę. Myślę bardzo filmowo więc kreowałam ją w zgodzie z jej pomysłem na siebie i z moim wyobrażeniem. Myślałam o niej, że tak powiem, „mitologicznie”. Ona też w dużym stopniu umiejscawia się w konwencji baśni. Z kolei Behemoth to historia bardziej demoniczna, to film drogi, postapokaliptyczny, ale to ciągle film, jest fabuła, są zdarzenia i przeżycia, które mają swoje odzwierciedlenie w stylu traktowania tkaniny.
Dla wielu prezentacja Vogue’a jest szczytem marzeń. Ty to masz za sobą. Co dalej?
To bardzo cieszy, publikacji w Vogue nigdy nie jest za mało! Nie mam ciśnienia, wręcz przeciwnie, sprawy potoczyły się tak szybko, że nie jestem pewna czy byłam na to gotowa. Myślę o tym, żeby powoli spełniać swoje marzenia z dzieciństwa. Jako dziewczynka miałam całą ścianę wyklejoną kolażem z supermodelkami i stronami z Vogue. Fajnie by było zrobić coś z Madonną i nie ma to znaczenia czy ona ma 50 czy 60 lat. Wciąż jest wizualnie tak silna i niepowtarzalna, że mogę jeszcze z 10 lat poczekać!
Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony www.facebook.com/KonieczkaCostumes. Zapraszamy również na stronę artystki.