Wywiad z Magdaleną Ławniczak
No tags for this post.
Magdalena Ławniczak to polska fotografka na stałe mieszkająca w Paryżu. Zamiast pisać o sobie woli przedstawić listę swoich publikacji. A więc przedstawiamy: The Wild Magazine, Stage Fashion, Fiasco, Shopping & Shopper Magazine (Beijing ), DUST,The Fashionisto, Carbon Copy, Client, SSAW, Vanity Teen, a z polskich: Elle, Viva, Viva!Moda, Gala, Kmag, FashionMagazine Maleman, Glamour, Exklusiv, Aktivist. Zapraszamy na jej stronę internetową.
Patryk Chilewicz: Kiedy zaczęłaś fotografować?
Magdalena Ławniczak: Tak na poważnie to cztery lata temu, wcześniej to była raczej zabawa.
Skupiasz się na młodych modelach. Dlaczego?
Fotografuję mężczyzn w każdym wieku. Ale to prawda, większość moich zdjęć to zdjęcia nastolatków. To specjalny moment kiedy dziecięce rysy powoli zamieniają się w męskie i kiedy wszystko, ale to absolutnie wszystko, jest możliwe. W młodości jest ogromna siła, która fascynuje wielu twórców, od razu przychodzi mi do głowy np. Larry Clark.
Czyżbyś lepiej rozumiała facetów niż kobiety?
Od zawsze fascynowało mnie męskie ciało. Ciężko się z tego tłumaczyć, to instynkt.
Na stałe mieszkasz w Paryżu. To chyba ciężki rynek dla fotografki?
Tak naprawdę cała Europa to ciężki rynek. Żeby zarobić dobre pieniądze robiąc zdjęcia, trzeba jechać na pustynię albo do Azji.
Dlaczego zdecydowałaś się na wyjazd z Polski?
Chciałam się rozwijać. Polski rynek mody trudno nawet porównać z Paryżem, Nowym Jorkiem czy Londynem.
Kobiety robiące zdjęcia mają łatwiej czy trudniej niż mężczyźni?
Z rozmów ze znajomymi wynika, że trudniej. Moim zdaniem w obu przypadkach to jednak bardzo ciężka praca.
Z perspektywy Paryża z pewnością lepiej można ocenić to, co dzieje się na polskim rynku. Zerkasz na polskich fotografów? Któryś zrobił na tobie wyjątkowe wrażenie?
Lubię zdjęcia Adama Plucisńkiego, przede wszystkim dlatego, że widać na nich, że Adam potrafi zrobić świetną atmosferę na planie, a to bardzo ważne.
Żyjemy w czasach, gdy zdjęcia robią wszyscy. Telefony z dobrymi aparatami, popularne aplikacje… Czy te zjawiska są zagrożeniami dla profesjonalnych twórców?
Wczoraj przechodziłam obok miejsca gdzie odbywał się pokaz Balmain. Przed wejściem stało około 200 osób, a przynajmniej połowa z nich miała w rękach aparaty za kilka tysięcy. Co z tego wynika? Jeśli chcesz być w tym biznesie to musisz być naprawdę dobry. Tylko tyle i aż tyle.
Czy pracując z tyloma przystojnymi mężczyznami nie jesteś znudzona pięknem? Otacza cię ono na co dzień. To nie przytłacza?
Jestem zupełnie uzależniona od piękna.